„Planeta Kaukaz” Wojciech Górecki

zdjęcie (6)

„Planeta Kaukaz” Wojciech Górecki
wydawnictwo Czarne 2010

Górecki zabiera nas w podróż po tytułowym Kaukazie, opowiada i historii, plemionach, migracjach. Próbuje w książce zawrzeć mnóstwo faktów o tamtym rejonie świata.
Opisuje Kałmuków pijących do nieprzytomności, chorujących, wyniszczonych i tracących całkiem swoją dziką naturę. Autor stwierdza, że tamtejszych ludzi cechuje ‚sowiecki patriotyzm, wierność kaukaskim tradycjom i i przywiązanie do islamu’. I ten opis pasuje do kolejnych nacji. Choć nadal żywe są pogańskie obyczaje, to coraz częściej najważniejsze wartości wyznacza islam. Ale nawet on nie pozwala ludom Kaukazu się zjednoczyć, wśród wyznawców Mahometa pojawiają się zwalczające się nawzajem obozy- suficki i wahhabicki. Dodatkowo Rosja podsyca animozje między klanami i plemionami. Brak inwestycji w przemysł doprowadził do nędzy i beznadziei.

Poznajemy też nieco bliżej Czeczenów, krnąbrnych i wolnych, z ich walką o niepodległość, podejściem do życia, stworzeniem mafijnej siatki w Federacji Rosyjskiej.

Kozacy starają się podtrzymywać, a nawet odbudowują swoje nieco zapomniane tradycje. Niestety ich też nie ominęły wewnętrzne podziały i waśnie. Bardzo spodobał mi się fragment o kozackich strzemiennych, a są aż 3. Pierwszy jeszcze w domu, drugi na koń czyli przed domem a trzeci w strzemionach, czyli obecnie już w aucie.

Książka jest w lwiej części poświęcona historii Kaukazu, Górecki wyjaśnia obecną sytuację odwołując się do wydarzeń nawet sprzed tysiąca lat. według mnie nieraz tych suchych faktów jest za dużo, trudno mi bylo je sobie wszystkie ułożyć i zapamiętać. Za to daje pewien ogólny pogląd na to w jaki sposób ukształtował się stan obecny. Kaukaz wydaje się być jak Indie, nie ma określenia, którym dałoby się opisać wszystkich jego mieszkańców. Wydaje mi się, że ‚Planeta” jest dobrym wprowadzeniem do książek Jacka Hugo-Badera, o który napiszę niedługo.

I jedna rzecz, która wyjątkowo mi się nie podobała to niedostateczny opis zdjęć. Jeśli już zdecydowano się je umieścić, to chciałabym, aby podpis czy odniesienia do nich w książce były jasne.

Książkę poleciłabym osobom już obeznanym z tematem, dla laika książka może być zbyt wymagająca. Ja miałam okazję już nieco o Kaukazie poczytać i Górecki pomógł mi wiedzę pogłębić.

„Oczy zasypane piaskiem” Paweł Smoleński

zdjęcie (5)„Oczy zasypane piaskiem”
Paweł Smoleński
wydawnictwo Czarne 2014

Paweł Smoleński zabiera nas do Izraela i Strefy Gazy.
Opisuje konflikt o ziemię, o poglądy, o styl życia. W tej książce są opisy dwóch światów rozdzielonych płotem. Kontrasty na każdym kroku. W Gazie nie ma dość wody pitnej, a za miedzą w Izraelu są nawadniane całe połacie trawników i ogrodów.
Arabowie mają nałożone sankcje, nie można im przywozić paliwa, ograniczono dostawy prądu, ale też nawozów, rur i wielu innych produktów. Zakazy wwozu towarów są bardzo uciążliwe dla mieszkańców Gazy, ale Izrael motywuje je tym, że wszystkie te rzeczy mogłyby być wykorzystane do budowy broni i pocisków. Palestyńczycy znaleźli sposób na ominięcie sankcji, budują tunele do Egiptu i stamtąd przynoszą na plecach towary zakazane. Zrobił się z tego prawdziwy przemysł. Przemyca się tak paliwo, zwierzęta, ludzi i broń…  A swego rodzaju licencję na to daje Hamas.
Na razie nie widać końca tego konfliktu. Palestyńczycy i Żydzi uważają, że mają prawo do zamieszkiwania na tym samym kawałku ziemi, ale o dzieleniu się nią nie chcą słyszeć, za wiele między nimi wrogości.
Smoleński pisze o kilku przypadkach karygodnych zachowań izraelskich żołnierzy. Nadal nie została wyjaśniona sprawa użycia przez nich kilkunastoletniego palestyńskiego chłopca jako żywej tarczy. Natomiast 9 latka zmuszono do  sprawdzania, czy w podejrzanych torbach są bomby. Za ten drugi czyn żołnierzy skazano na karę więzienia w zawieszeniu.
Autor nie faworyzuje jednak jednej strony. Palestyńczycy też mają wiele na sumieniu. Wiadomo, że wystrzeliwują na Izrael rakiety z dachów szkół, czyli też traktują dzieci uczące się tam jako żywe tarcze, dodatkowo wiadomo, że kilka rakiet nie przeleciało na drugą stronę muru granicznego i dokonało spustoszeń w Gazie. Nikt w Palestynie nawet nie rozważa sądzenia winnych tych zbrodni.
W „Oczach zasypanych piaskiem” są też bardziej pozytywne wątki, światełkiem w tunelu mogą okazać się organizacje kobiece, wspólne prowadzenie firm przez obywateli obu krajów. Zwykłe ludzkie zmęczenie życiem w wiecznym zagrożeniu też może być impulsem do zaprowadzenia pokoju.
Książkę czyta się doskonale. Jest to zapis podróży po Strefie, rozmowy ze zwykłymi ludźmi. Smoleński używa języka codziennego i to bardzo dobrze współgra z treścią. Czyta się łatwo, ale potem długo się o niej myśli. Pokazuje nam jedno z miejsc z najbogatszą historią, tam kiełkowały wielkie religie, a nadal nie zaznało pokoju. Towarzyszymy autorowi w jego wędrówce przez niebezpieczne miejsca i poznajemy wielu ludzi, nieraz niebezpiecznych, bezwzględnych, doświadczonych przez życie. Opisane jest to jednak z wielkim zrozumieniem i wyczuciem, oraz z komentarzem autora, kiedy jego rozmówcy chcą nam zamydlić oczy.
Po przeczytaniu tej książki nie wiem, kto jest dobry, a kto zły i to jest świetne, nie ma łatwych odpowiedzi, stronniczości.

„Eli, Eli” Wojciech Tochman

zdjęcie (4)„Eli, Eli” Wojciech Tochman
wydawnictwo Czarne 2013Książka porusza temat trudny i niewygodny. Jest o biedzie, ale tej skrajnej, o chorobach, sierotach, beznadziei. Jest o tym wszystkim, czego na co dzień nie widzimy, ale coraz chętniej „zwiedzamy” w czasie urlopów. Taki dziwny trend ostatnich czasów. Chwalimy się, że byliśmy w egzotycznych miejscach, ale nie jak zwykli turyści, my widzieliśmy „prawdziwe” życie. I tak bogaci turyści jadą fotografować bezdomne dzieci w Malezji, trochę jak wycieczka do ZOO, tylko oglądamy ludzi, wzdychamy nad ich losem i wracamy na noc do pięciogwiazdkowego hotelu zbudowanego na miejscu slumsów lub cmentarza.
Ta książka mnie poruszyła. Muszę ostrzec, że nie czyta się jej miło i przyjemnie. Nieraz musiałam robić sobie od niej przerwy, wrócić do równowagi, przemyśleć to, co przeczytałam. Warto po nią sięgnąć, ale trzeba się liczyć z tym, że nie będzie to łatwe doświadczenie, za to z pewnością wartościowe. Poznamy prawdziwe historie, ludzi, obyczaje, politykę i biznes wykorzystujący naiwnych turystów.
Mamy szansę nieco bardziej trzeźwo spojrzeć na współczesny świat, bo ten nie kończy się na naszym osiedlu, jest trudny i niesprawiedliwy i jeśli chcemy go zmienić to nie poprzez wycieczkę, żeby obejrzeć jak żyją biedni.
Dla mnie to książka świetnie napisana, interesująca.
Doskonale wydana, co aż szokuje w kontraście z jej tematyką.