„Dowód” Eben Alexander

zdjęcie 8

„Dowód” Eben Alexander
wydawnictwo Znak 2013

Jeśli chodzi o tę książkę mam mieszane uczucia. Jest zaliczona do literatury faktu. To opis doznań autora, jakie miał będąc w śpiączce, w stanie krytycznym, na granicy życia i śmierci.
Książka z jednej strony buduje miłe poczucie sensu, spokoju, że po śmierci nie stanie się nam nic złego, że nie będzie to koniec wszystkiego.
Wielu z pewnością nie przekona, choć daje do myślenia to, że autor jest lekarzem i zapewnia, że opisał swoje doznania dokładnie i rzetelnie.
Książka porusza temat, na który każdy z nas ma swoje zdanie, ale jeśli chcemy poznać doświadczenie kogoś, kto niemal przeszedł na drugą stronę, to będzie to dobry wybór. „Dowód” jest dobrze napisany, czułam emocjonalny związek z głównym bohaterem, jego historia została mi w pamięci, a po skończeniu książki z innej perspektywy popatrzyłam na swoje życie, choć nadal mam wątpliwości i nie przekonała mnie ostatecznie do swojej
prawdziwości 😉
Dobra książka na trudne momenty życia, mimo, że nie jest to moim zdaniem pozycja, jaką spodziewałabym się znaleźć w literaturze faktu.

„Na południe od Lampedusy” Stefano Liberti

zdjęcie 6

„Na południe od Lampedusy” Stefano Liberti
wydawnictwo Czarne 2013

Według koncepcji to książka drogi, opis szlaków migracyjnych ludzi z Afryki szukających lepszego życia w Europie. Składa się jednak z kilku wyraźnie rozdzielnych fragmentów, autor jeździł na czarny ląd kilkakrotnie w kilkuletnich odstępach czasu przemierzając kolejne szlaki ‚pielgrzymek’ do Unii Europejskiej.
Wyraźnie daje się odczuć, że autor jest dziennikarzem, w książce nie znajdziemy jednej postaci, z którą wspólnie doświadczany trudów podróży, mnie trochę tego brakowało. Książka jest raczej zbiorem krótkich reportaży o poszczególnych miejscach tranzytowych na drodze z różnych zakątków w Afryce aż do tytułowej Lampedusy.

Liberti pochyla się nad losem Afrykańczyków, którzy podążają za marzeniami o dostatnim życiu w Europie, pisze o ich oczekiwaniach, że po dotarciu do celu podróży zaczną nowe życie, będą pracować i dorobią się majątku nie do osiągnięcia w ich rodzinnych krajach. Rzeczywistość jednak nie okazuje się tak różowa, emigranci nie mają kwalifikacji, nie znają języka i jeśli w ogóle dostaną pracę to tę najgorszą, słabo płatną i bez perspektyw rozwoju. Jednak fala poszukiwaczy lepszego życia nadal napływa do Europy, taka podróż stałą się niemal jak inicjacja dla młodych mężczyzn, każdy chłopak chce spróbować swoich sił i szczęścia.

To dobra książka dla zainteresowanych kulturą Afryki lub planujących podróż na ten kontynent.
W pamięć zapadło mi zdanie, że Europejczyk jest traktowany w Maroku jak ruchoma skarbonka. Przepaść kulturowa a raczej ekonomiczna jest przytłaczająca.

Podobała mi się dziennikarska rzetelność w przedstawianiu  kolejnych miejsc tranzytowych. Pochwała należy się tłumaczowi za ładne i bogate słownictwa przy zachowaniu bardzo przystępnego języka.