„Źle urodzone” Filip Springer

„Źle urodzone. Reportaże o architekturze PRL-u”

Filip SpringerIMG_1653

Wydawnictwo Karakter

Kategoria: Reportaż

 

Książkę przeczytałam w jeden dzień, bo od prac Springera trudno się oderwać. Tym razem tropiciel brzydoty w architekturze zabiera nas w podróż w czasie. Wracamy do realiów PRL-u, odbudowy Polski po II wojnie, zaspokajania głodu mieszkaniowego. Springer przygotował zbiór tekstów o wybitnych architektach, o ich pomysłach, nowatorskich rozwiązaniach i efektach ich pracy jakie przetrwały do naszych czasów.

Na mnie trzy fragmenty zrobiły największe wrażenie, to opis działalności Hansenów, ale temu autor poświęcił w całości inną książkę, którą postaram się opisać za jakiś czas. Kolejny dotyczy Arsenału w Poznaniu, do którego chyba najchętniej użyłabym określenia koszmarna pamiątka modernizmu. Budynek nie pasuje do otoczenia, nie udało się wcielić w życie planów poprawienia jego wyglądu, bo najlepsze rozwiązania zakładają właściwie zasłonienie budynku, a nie jakiekolwiek zabiegi adaptacji. Poznaniacy mają sporą zagwozdkę, co z takim dziwactwem zrobić. I trzeci – o budynku to Dworca Centralnego w Warszawie. Springer przedstawia nam okoliczności jego powstania: nagłą decyzję o budowie, wyłożenie ogromnych środków na dokończenie dworca na kolejny zjazd partii. Dodatkowe ciekawostki pochodzą z czasów niedawnego remontu, kiedy to odkryto w podziemiach skład mięsa niektórych dworcowych restauracji, czy niezliczone ilości portfeli – pamiątkę wieloletniej działalności kieszonkowców.

Takich fragmentów jest więcej, poznajemy ciekawostki architektoniczne z Katowic, Lublina, czy Szczecina. Autor prowadzi nas przez kolejne etapy ich powstawania, od zamysłu architekta, poprzez wykonanie, które nieraz ten pomysł wypaczało, aż po czasy dzisiejsze i spełnianie, bądź niespełnianie swojej funkcji przez dany budynek. W większości przypadków te nowoczesne kiedyś rozwiązania obecnie się nie sprawdzają, budynki są zaniedbane i raczej straszą niż zdobią. Zaskoczyło mnie jak ładnie wyglądał Dworzec Centralny zaraz po oddaniu go do użytku, wyróżniał się na tle miasta, nie był jeszcze wtedy stojakiem dla reklam.

Jeśli chodzi o samą książkę to jest świetnie wydana, duży rozmiar powoduje, że zdjęcia z przyjemnością się ogląda. Moje zastrzeżenia wzbudza tylko dobór i kadrowanie niektórych fotografii, nie zawsze wystarczająco pokazują sedno omawianej kwestii. W kilku miejscach przydałyby się mapki terenu, bez znajomości topografii danej okolicy problemem jest wyobrażenie jej sobie – to nie tylko moja opinia, wiem, że inny czytelnik miał ten sam kłopot. Dodatkowo Springer wspomina wybitne dzieło jednego z naszych architektów, a zdjęcia próżno w książce szukać. Dla mnie idealne byłoby dołączenie też rysunków i projektów, ale może następnym razem i takie dodatki się pojawią.

Pisarstwo Springera bardzo cenię od „Miedzianki”, czyli jego doskonałego debiutu. Uważam, że ma wielki talent, natomiast często chciałabym więcej od zamieszczanych w jego publikacjach zdjęć.

Książkę czyta się tak lekko, że może być miłą rozrywką na niedzielne popołudnia, a może kogoś skłoni do zwrócenia większej uwagi na otaczającą nas architekturę, pozwoli zwiększyć wrażliwość na kompozycję, styl i układ otaczających nas budynków.

 

One thought on “„Źle urodzone” Filip Springer

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *