„Creme de la Kreml” Wacław Radziwinowicz

„Creme de la Kreml”

Wacław Radziwinowicz

Wydawnictwo Biblioteka

IMG_1775Gazety Wyborczej

Warszawa 2016

 

Co to za książka?

To zbiór felietonów o Rosji wieloletniego korespondenta z tego kraju, które wcześniej ukazywały się w Gazecie.

Wszystkie dotyczą naszego wschodniego sąsiada i są napisane z dziennikarską dociekliwością.

O czym przeczytamy?

Opowieści są 172 i tyle tematów, jedne poważne inne rozbawiają do łez. Rosja to wielki i barwny kraj i Radziwinowicz daje nam przedsmak tego, co czeka za naszą granicą.

Z tematów poważnych znajdziemy naturalnie wątek ukraiński. Bardzo porusza zacytowana wypowiedź Andrieja Zubowa przywołująca 1938 rok, nazistowskie Niemcy i włączenie Austrii do Rzeszy: „Naród nie bardzo tego pragnie. (…) Ale idea wielkich Niemiec zawróciła w głowach miejscowym radykałom – nazistom.” Mocne słowa, porównanie dla wielu pewnie niewygodne, niemniej ukazało się w dzienniku Wiedomosti.

Takich przebłysków oporu wobec władzy jest więcej. Radziwinowicz pisze i o Pussy Riot i o Nawalnym – jednym z niewielu prawdziwych opozycjonistów, który działa w imię sprawiedliwości, a nie dla poprawienia swojej sytuacji finansowej.

Ciekawe są historie oligarchów. Początki kariery Niemcowa i niemal zapatrzenie Jelcyna w młodego polityka, zanim jeszcze na swojego następcę namaścił Putina. Z kolei Abramowicz, zanim stał się znany jako właściciel klubu piłkarskiego, dorabiał się w mało chwalebny sposób. Zadziałał według zasady ‚jak kraść, to miliony’ i zaczął mało subtelnie od zwędzenia pociągu z paliwem.

Tematów trudnych jest wiele, poza wymienionymi poruszyły mnie również opinie o telewizji rosyjskiej, która ‚prowadzi zbiorową hipnozę’, codzienne wielogodzinne programy propagandowe zniewalają nawet wyedukowane społeczeństwo, nie wspominając o masach mniej świadomych politycznie.

 

Czy wszystko jest na poważnie?

Na szczęście nie. Książka ma dwa oblicza – to ponure, polityczne i o wiele przyjaźniejsze – ludzkie.

Słynne rosyjskie absurdy – zakaz noszenia koronek, bo są z materiałów syntetycznych, czyli niezdrowych. Pozostają barchany. Duma wpadła też na pomysł zakazania noszenia szpilek i balerin, bo powodują płaskostopie, a ta przypadłość obniża zdolności bojowe rekrutów. Nie wiemy jaki procent Rosyjskich poborowych miał słabość do noszenia szpilek, ale chyba duży, skoro pomyślano o takim prawie.

I jeszcze jeden smaczek – w rosyjskich samolotach bojowych nie było toalet, żołnierze po wielogodzinnym locie wysiadali i zamiast ruszać do boju udawali się na stronę. Władze problem rozwiązały we właściwy sobie sposób – na pokładzie zrobiono toaletę z drzwiami tak małymi, że żołnierz z ekwipunkiem nie jest w stanie do niej wejść, a w czasie lotu obowiązuje bezwzględny zakaz zdejmowania plecaka.

Snip20160704_1

 

Spotkanie z autorem.

Warto iść, pan Radziwinowicz ma talent do opowiadania, chce się go słuchać godzinami, a nowych tematów mu nie brakuje. To jedno z tych spotkań autorskich, które organizator musiał w końcu przerwać, choć i autor i czytelnicy chętnie by jeszcze pogadali.

Pan Wacław w swojej książce przekazuje tylko mały fragment swojej imponującej wiedzy, jeśli ktoś będzie miał okazję być na spotkaniu z nim nie pożałuje.

 

Dla kogo jest ta książka?

Dla każdego choć trochę zainteresowanego tematyką Rosji. Czyta się ją świetnie, kolejne felietony mają po ok 3 strony, można czytać nawet na urlopie, bo tematy poważne przeplatają się z zabawnymi i całość wydaje się wyjątkowo przystępna.