„Czarnobylska modlitwa” Swietłana Aleksijewicz

„Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości”

IMG_1654Swietłana Aleksijewicz

Wydawnictwo Czarne

Wołowiec 2012

 

Aleksijewicz pokazuje Białorusinów, Ukraińców i Rosjan w ich codziennym życiu już wiele lat po wybuchu w elektrowni atomowej, ale z jego piętnem. Bardzo wielu namówiła do wspomnień z czasu zaraz po katastrofie. Poznajemy osoby starsze, dla których wielkim bólem była konieczność opuszczenia własnych domów w wioskach, gdzie żyli od pokoleń. Nagle musieli zostawić wszystko, porzucić nawet domowe zwierzęta, te opisy były szczególnie dramatyczne. Trzeba pamiętać, że wybuch w Czarnobylu spowodował katastrofę niewidoczną dla oka, wielu ludziom nie mieściło się w głowie, że skażenie w ogóle istnieje, wynosili radioaktywne meble, ubrania i sprzedawali je w odległych zakątkach ZSRR. Wiele osób mówi, że byli gotowi na wojnę, ale nie na to, co stało się po wybuchu.
Aleksijewicz po raz kolejny udało się odnaleźć ludzi bezpośrednio zaangażowanych w przełomowe dla ludzkości wydarzenia jak gaszenie reaktora, lub osoby blisko z nimi związane – matki, żony. Wszystkich skłoniła do opowiedzenia tych trudnych historii chowanych w najdalszych zakamarkach pamięci. Chowanych nie bez powodu, są jak zmory. Bardzo wielu uczestników tamtych wydarzeń choruje na nowotwory, dzieci z tamtych rejonów nie przypominają swoich rówieśników z innych miejsc, są smutne i ospałe, przedwcześnie umierają.

Ważny wątek to podejście władzy do wybuchu i jego skutków, zaprzeczanie zagrożeniu, pogarda dla ludzkiego życia i zdrowia. Ciekawa wydaje mi się też opinia, że Rosjanie to prości ludzie, rozwojowo nie byli gotowi na technologię rozszczepiania atomów. To zdaje się mieć potwierdzenie zarówno podczas niedbalstwa przy budowie reaktora jak i zupełnym nieprzygotowaniu do możliwości awarii.

Książka jest napisana świetnym językiem, ale mimo tego nieraz trudno ją czytać, bo jak można się pogodzić z niesprawiedliwością jaką tak często opisuje. Aleksijewicz ma wielki dar pokazywanie wielkich spraw z perspektywy maluczkich, trybików w politycznej machinie. Choć o samej polityce nie mówi wprost, pokazuje działanie władz i to wystarcza.

„Czarnobylska modlitwa” jest bardzo trudna ze względu na temat, mogę ją polecić osobom chcącym poznać prawdę o tamtych wydarzeniach i mającym świadomość, że nie będzie to łatwa lektura. Przytłacza ogromem cierpienia bohaterów, jest przestrogą i zapisem jednego z najważniejszych wydarzeń naszej współczesnej historii.

„Czasy secondhand” Swietłana Aliksijewicz

IMG_1646

„Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka”

Swietłana Aleksijewicz

Wołowiec 2014

 

Kategoria: Reportaż

 

 

Tym razem chór głosów tworzą zwykli ludzie, łączy ich to, że żyją w czasach po upadku Związku Radzieckiego, książka w Rosji ukazała się w 2013 roku. Pokazuje nam ludzi w „czasach przemian”. Polacy, którzy te czasy przeżyli, będą mieli okazję wspomnieć nagłe podwyżki, wszechobecne stragany z towarami nagle dostępnymi w pełnej gamie, różnorodności i tandecie. Ludzie w komunie zajmujący eksponowane stanowiska nagle zostali bez pracy. Intelektualiści przymierali głodem, bo przestali się liczyć w społeczeństwie szalonego materializmu. To wszystko znamy.

Jednak są też różnice. Nikt z moich starszych znajomych nie mówi, że tęskni za komuną, chyba, że w żartach. Rosjanie natomiast się do tego przyznają, twierdzą, że wtedy czuli się potrzebni. Charakterystyczna jest wypowiedź, że zamiast pralek powinno się znów produkować czołgi, bez pralek mogą żyć, a bez poczucia, że są częścią mocarstwa już nie. Aleksijewicz znów uchwyciła tę rosyjską tęsknotę za wielkością, mocarstwowością.

Bardzo poruszające są wypowiedzi byłego wysokiego urzędnika na Kremlu, który nie zgodził się na podanie nazwiska, ani funkcji. Twierdzi, że Rosja zawsze funkcjonowała w trybie mobilizacyjnym, nie była nigdy zaprogramowana na życie w pokoju. Dodaje, że mentalnie ten kraj jest monarchią i podświadomie wszyscy potrzebują cara.

Chyba warto też zaznaczyć, że zmiany w Rosji były bardziej burzliwe niż u nas. Ludzie oczekiwali łagodnego socjalizmu, a dostali brutalny kapitalizm i bandytów bezkarnie prowadzących swoje czarne interesy na ulicach. To dodatkowo utrudniało przekonanie się do nowego systemu. Po czasowej próbie wprowadzenia zmian, w końcu znów pojawiła się silna władza. Kapitalizm się w Rosji nie sprawdza, bo wg innego rozmówcy Rosjanin nie pragnie bogactwa, zależy mu tylko, żeby inni też się nie bogacili.

Bardzo podobały mi się też fragmenty pokazujące życie klasy średniej, jeśli można ich tak nazwać, ludzi lubiących klasyczną literaturę, którzy spotykali się w kuchniach i godzinami omawiali sprawy kraju przy mocnej herbacie.

Całość zagadnienia może się wydawać przytłaczająca i chwilami taka bywa, jak zawsze u Aleksijewicz jesteśmy zmuszani do refleksji, ale tym razem na mniej drastycznych przykładach. Musimy przez chwilę zastanowić się nad mentalnością naszych sąsiadów, możemy spojrzeć na nich i zobaczyć, że pomimo wspólnej historii jesteśmy bardzo odmienni. Autorka przywołuje powiedzenie, że w Rosji w pięć lat można zmienić wiele, ale w ciągu stu lat nie zmieni się nic. Wydaje się, że ma to poparcie w faktach. Rosjanie kilkakrotnie mieli szansę na zmianę podejścia do życia, na zmianę ustroju politycznego, bywały chwilowe odwilże, dobrobyt. W dłuższej perspektywie zwyciężało jednak zapatrzenie w silnego przywódcę i dążenie do bycia militarną potęgą bez względu na koszty ponoszone przez społeczeństwo.

Książkę bardzo dobrze się czyta, jest świetnie zredagowana, a przekład Jerzego Czecha jest wyborny. Tę pozycję można przeczytać jako rozgrzewkę do pozostałych publikacji Aleksijewicz, jest chyba najprzystępniejsza, najmniej obciążająca, a przygotowuje czytelnika na pozostałe. Ta nietypowa forma wielogłosu wymaga bowiem przyzwyczajenia, nie ma tu jednego bohatera idącego z nami przez wydarzenia, autorka jest niemal niewidoczna. Mimo tego przez te 500 stron prowadzą nas bohaterowie tak nam bliscy, że trudno się od nich oderwać. Świetna lektura.

„Cynkowi chłopcy” Swietłana Aleksijewicz

blogger-image--2026093670„Cynkowi chłopcy” Swietłana Aleksijewicz
Wydawnictwo Carne 2015
 
Zacznę od wyjaśnienia tytułu – cynkowe trumny były używane do przewożenia do Rosji zwłok żołnierzy poległych w Afganistanie. Rosjanie przez 10 lat prowadzili wojnę z ‚duchami’, we właściwy sobie sposób ‚wyzwalali’ Afgańczyków. 
Tym razem Aleksijewicz przedstawia relacje byłych żołnierzy i ich matek, opowieści pełne cierpienia i niesprawiedliwości. Odarła wojnę z mitycznej aury, jaką próbowano jej nadać w ówczesnych mediach. Poznajemy żołnierzy handlujących własną bronią, żeby kupić jedzenie, bo wielka armia rosyjska głodowała. Dowiadujemy się o kobietach, które jadą na wojnę pełne wzniosłych ideałów, a tam na miejscu zostają uprzedmiotowione i najczęściej sprowadzone do roli nałożnic wyższych oficerów. 
Młodzi chłopcy, często z biedy lub z wiary w komunistyczne ideały, wyjechali w miejsce tak pełne okrucieństwa, że nawet jeśli udało im się przeżyć to wracali już jako zupełnie inni ludzie. Cytat oddający wnioski wielu byłych żołnierzy i ich matek o tym co się dzieje po Afganistanie ” Człowiek na wojnie się zmienia (…), kiedy tymi samymi oczami, którymi widział to, co tam było, patrzy na to, co jest tutaj.” 
Kolejna książka Aleksijewicz, która jest podręcznikiem antywojennym, po jej przeczytaniu nie chce się wojny, nie tak po prostu, wojna zostaje wyzuta z osłonki wyższego celu, poznajemy ją z całym jej okrucieństwem, bezdusznością i ślepą żądzą zabijania. Autorka potrafi zniechęcić do wiary w wyższe cele działań wojennych w sposób najprostszy – pokazuje nam jak to wygląda, w jakiś sposób nakłania  byłych żołnierzy do mówienia o rzeczach, których się wstydzą, starają się zapomnieć.
 
Po raz kolejny mamy do czynienia z doskonałą literaturą, świetnie opracowane wywiady, ogromny materiał, który ani przez chwilę nie nuży. Dodatkowym smaczkiem jest ostatnia część –  fragmenty z procesu wytoczonego autorce przez niektórych bohaterów, nietrudno się domyślać, że nakłonionych do tego przez władze.
 
Polecam bez najmniejszych zastrzeżeń, według mnie to doskonała literatura.