„Na południe od Lampedusy” Stefano Liberti

zdjęcie 6

„Na południe od Lampedusy” Stefano Liberti
wydawnictwo Czarne 2013

Według koncepcji to książka drogi, opis szlaków migracyjnych ludzi z Afryki szukających lepszego życia w Europie. Składa się jednak z kilku wyraźnie rozdzielnych fragmentów, autor jeździł na czarny ląd kilkakrotnie w kilkuletnich odstępach czasu przemierzając kolejne szlaki ‚pielgrzymek’ do Unii Europejskiej.
Wyraźnie daje się odczuć, że autor jest dziennikarzem, w książce nie znajdziemy jednej postaci, z którą wspólnie doświadczany trudów podróży, mnie trochę tego brakowało. Książka jest raczej zbiorem krótkich reportaży o poszczególnych miejscach tranzytowych na drodze z różnych zakątków w Afryce aż do tytułowej Lampedusy.

Liberti pochyla się nad losem Afrykańczyków, którzy podążają za marzeniami o dostatnim życiu w Europie, pisze o ich oczekiwaniach, że po dotarciu do celu podróży zaczną nowe życie, będą pracować i dorobią się majątku nie do osiągnięcia w ich rodzinnych krajach. Rzeczywistość jednak nie okazuje się tak różowa, emigranci nie mają kwalifikacji, nie znają języka i jeśli w ogóle dostaną pracę to tę najgorszą, słabo płatną i bez perspektyw rozwoju. Jednak fala poszukiwaczy lepszego życia nadal napływa do Europy, taka podróż stałą się niemal jak inicjacja dla młodych mężczyzn, każdy chłopak chce spróbować swoich sił i szczęścia.

To dobra książka dla zainteresowanych kulturą Afryki lub planujących podróż na ten kontynent.
W pamięć zapadło mi zdanie, że Europejczyk jest traktowany w Maroku jak ruchoma skarbonka. Przepaść kulturowa a raczej ekonomiczna jest przytłaczająca.

Podobała mi się dziennikarska rzetelność w przedstawianiu  kolejnych miejsc tranzytowych. Pochwała należy się tłumaczowi za ładne i bogate słownictwa przy zachowaniu bardzo przystępnego języka.