„Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie” Paweł Smoleński

IMG_1658„Zielone migdały,

czyli po co światu Kurdowie”

Paweł Smoleński

 

Wydawnictwo Czarne

Wołowiec 2016

 

Paweł Smoleński zyskał moją sympatię już dzięki swoim książkom o Izraelu. Teraz trafił z tematem, który od pewnego czasu mnie interesuje. Kurdowie są dla mnie zagadką, wiem o nich mało, a ostatnio wydaje się, że znaleźli się w samym środku dziejowej zawieruchy. Smoleńskiemu udało się nieco przybliżyć najnowszą historię Kurdów, opowiedzieć o ich mentalności i aspiracjach.

Początek książki wydał mi się chaotyczny, chwilami gubiłam się w którym dokładnie roku dzieją się opisywane przez autora historie, ale w kolejnych rozdziałach ten problem nieco mniej irytuje.

Reporter przedstawia nam wydarzenia w mieście Halabdża w 1988 roku. To właśnie tam użyto broni chemicznej, Saddam Husajn zlecił to zadanie osobie znanej potem jako Chemiczny Ali, zginęło 5 tysięcy ludzi. W ogóle rok 1988 był wyjątkowo smutny dla mieszkańców tamtych rejonów, na Kurdach dokonano ludobójstwa na wiele sposobów, poza bronią masowego rażenia były też masowe rozstrzeliwania całych wiosek. Według szacunków życia pozbawiono tylko w tym jednym roku 182 tysiące Kurdów, szkoda, że świat nie pamięta o tych ofiarach.

Inny wątek poruszony przez Smoleńskiego, to opis czasów zaraz po zakończeniu działań wojennych, w Kurdystanie zaczęli pojawiać się bogaci Arabowie, oferowali pomoc, budowali szpitale, dawali jedzenie. W zamian oczekiwali przyjęcia ich zasad wyznawania islamu. Kurdowie przez chwilę pozwalali im sobie ‚pomagać’, ale szybko przekonali się, że szariat jest nie dla nich i Arabów przegonili. Z opisów autora można wywnioskować, że Kurdowie wyznają islam w sposób najbardziej przyjazny, jaki można sobie wyobrazić, nie szykanują mieszkających u nich chrześcijan, nie dążą do narzucania państwu zasad religii. Od 2005 roku do 2012 roku starali się utworzyć z gruzów kraj na wzorzec zachodni, z wolnymi wyborami, prawami kobiet, nadrzędnością prawa świeckiego. Nie było to łatwe, bo istniały dawne przyzwyczajenia, zależności klanowe wpływały na decyzje urzędników. Jeśli chodzi o równouprawnienie, to droga od teorii do praktyki okazała się wyboista, trzeba było pokonać problemy takie jak rytualne okaleczanie kobiet. Obrzezanie uznano za przestępstwo, ale to nie wszystkich przekonało o niewłaściwości tej praktyki. Kolejny bolesny temat to zabójstwa honorowe, wiele kobiet przyznawało, że nie potrafią dostatecznie oprzeć się patriarchalnej tradycji i są zbyt uległe, aby walczyć o swoje prawa we własnych domach.

Smoleński przedstawia jeszcze inne poruszające fakty z historii Kurdystanu, poznajemy przyjaciół autora i jego przewodników po tym odległym miejscu. Obraz jaki się rysuje jest w pewnym sensie nadzieją, że kraj islamski może być postępowy, może adaptować europejskie wzorce. Z drugiej strony mamy wizję Bliskiego Wschodu, czyli otoczenia Kurdystanu, które już tak przyjemne nie jest. Te opowieści o krajach ościennych niosą trwogę, są trudne do wyobrażenia dla Europejczyka i całkowicie przeciwne naszym wartościom. Ta trwoga jest w nas chyba największa, kiedy bardziej zbliżamy się do obecnych czasów i swoją złowrogą paszczę pokazuję Isis…

 

Książka dla osób zainteresowanych tematyką wschodnią. Momentami czyta się ją doskonale, chwilami jakby czegoś brakowało. Moim zdaniem autor za często zakłada, że wiemy o którym czasie z historii Kurdystanu pisze, mnie potrzeba dokładniejszych odnośników do dat, zwłaszcza, że wydarzenia nie są opisywane chronologicznie.

Poza tym po przeczytaniu czułam pewien niedosyt, liczę na jakieś uzupełnienie od autora. Kurdystan ma wyjątkową historię, jest oazą na tle regionu, nadzieją na Bliski Wschód nie odbiegający mentalnie od Europy. Smoleński tam był, poznał go i, dla mnie, mógłby napisać o nim jeszcze. Może jeśli takich głosów będzie więcej, to autor rozważy rozszerzone wydanie?

Według mnie to wartościowa książka, jedna z niewielu o niezwykłym narodzie Kurdyjskim.

 

 

„Oczy zasypane piaskiem” Paweł Smoleński

zdjęcie (5)„Oczy zasypane piaskiem”
Paweł Smoleński
wydawnictwo Czarne 2014

Paweł Smoleński zabiera nas do Izraela i Strefy Gazy.
Opisuje konflikt o ziemię, o poglądy, o styl życia. W tej książce są opisy dwóch światów rozdzielonych płotem. Kontrasty na każdym kroku. W Gazie nie ma dość wody pitnej, a za miedzą w Izraelu są nawadniane całe połacie trawników i ogrodów.
Arabowie mają nałożone sankcje, nie można im przywozić paliwa, ograniczono dostawy prądu, ale też nawozów, rur i wielu innych produktów. Zakazy wwozu towarów są bardzo uciążliwe dla mieszkańców Gazy, ale Izrael motywuje je tym, że wszystkie te rzeczy mogłyby być wykorzystane do budowy broni i pocisków. Palestyńczycy znaleźli sposób na ominięcie sankcji, budują tunele do Egiptu i stamtąd przynoszą na plecach towary zakazane. Zrobił się z tego prawdziwy przemysł. Przemyca się tak paliwo, zwierzęta, ludzi i broń…  A swego rodzaju licencję na to daje Hamas.
Na razie nie widać końca tego konfliktu. Palestyńczycy i Żydzi uważają, że mają prawo do zamieszkiwania na tym samym kawałku ziemi, ale o dzieleniu się nią nie chcą słyszeć, za wiele między nimi wrogości.
Smoleński pisze o kilku przypadkach karygodnych zachowań izraelskich żołnierzy. Nadal nie została wyjaśniona sprawa użycia przez nich kilkunastoletniego palestyńskiego chłopca jako żywej tarczy. Natomiast 9 latka zmuszono do  sprawdzania, czy w podejrzanych torbach są bomby. Za ten drugi czyn żołnierzy skazano na karę więzienia w zawieszeniu.
Autor nie faworyzuje jednak jednej strony. Palestyńczycy też mają wiele na sumieniu. Wiadomo, że wystrzeliwują na Izrael rakiety z dachów szkół, czyli też traktują dzieci uczące się tam jako żywe tarcze, dodatkowo wiadomo, że kilka rakiet nie przeleciało na drugą stronę muru granicznego i dokonało spustoszeń w Gazie. Nikt w Palestynie nawet nie rozważa sądzenia winnych tych zbrodni.
W „Oczach zasypanych piaskiem” są też bardziej pozytywne wątki, światełkiem w tunelu mogą okazać się organizacje kobiece, wspólne prowadzenie firm przez obywateli obu krajów. Zwykłe ludzkie zmęczenie życiem w wiecznym zagrożeniu też może być impulsem do zaprowadzenia pokoju.
Książkę czyta się doskonale. Jest to zapis podróży po Strefie, rozmowy ze zwykłymi ludźmi. Smoleński używa języka codziennego i to bardzo dobrze współgra z treścią. Czyta się łatwo, ale potem długo się o niej myśli. Pokazuje nam jedno z miejsc z najbogatszą historią, tam kiełkowały wielkie religie, a nadal nie zaznało pokoju. Towarzyszymy autorowi w jego wędrówce przez niebezpieczne miejsca i poznajemy wielu ludzi, nieraz niebezpiecznych, bezwzględnych, doświadczonych przez życie. Opisane jest to jednak z wielkim zrozumieniem i wyczuciem, oraz z komentarzem autora, kiedy jego rozmówcy chcą nam zamydlić oczy.
Po przeczytaniu tej książki nie wiem, kto jest dobry, a kto zły i to jest świetne, nie ma łatwych odpowiedzi, stronniczości.